Minimalizm czyli porządki w głowie

minimalizm czyli porządki w głowie

Gen zbieracza

Mam go w sobie. Ku mojej zgrozie odkryłam to ostatnio, choć całe życie krytykowałam kobiety z mojej rodziny że gromadzą niepotrzebne rzeczy. A okazało się, że ja też chomikuję! Nie zbieram durnostojek i starych rysunków syna z przedszkola czy zepsutych urządzeń w nadziei, że kiedyś się naprawią (?!). Ale moje szafki kryją wiele rzeczy, które są po prostu zbędne.
Minimalizm odkryłam przy okazji szukania informacji na temat organizacji przestrzeni. Zafascynowała mnie idea posiadania mniej bez tracenia na jakości życia.

Potrzeba posiadania

Trend ten stał się ostatnio bardzo modny. Zakłada, że mniej znaczy więcej. Że można wieść w pełni satysfakcjonujące życie bez bezmyślnego gromadzenia rzeczy, które nie są nam w istocie potrzebne. Rzeczy powinny nam służyć, być praktyczne i przede wszystkim nie być celem samym w sobie.

Minimalizm powstał, a raczej stał się popularny, w odpowiedzi na powszechny konsumpcjonizm. W obecnym świecie z wszystkich stron atakują nas przekazy wywołujące potrzebę posiadania. Kosmetyków. Ubrań. Auta. Telewizora. Telefonu. Musisz to mieć! krzyczą reklamy. Tylko dzięki temu będziesz szczęśliwy!

Minimalizm zakłada, że nie można się definiować przez rzeczy. To nie one nas tworzą. Zachłyśnięci możliwością posiadania zgubiliśmy siebie. Przestało być ważne to, czego naprawdę chcemy. Sami zresztą często tego nie wiemy, bo nasze „potrzeby” są sztucznie definiowane przez innych.

Odgruzować przestrzeń

Aby móc z powrotem spojrzeć w głąb siebie, zrobić miejsce dla siebie w swoim życiu, musimy zrobić sobie przestrzeń. Zarówno w sferze fizycznej jak i psychicznej. Porządki w szafach, biurkach, ciuchach czy magicznych szufladach to pierwszy krok.

Następnym może być przemyślenie, co zawraca mi głowę, o czym wciąż myślę i nie daje mi to spokoju. Praca? Kiepskie relacje z bliskimi? Zaległe badania? Wszystko to absorbuje nasze myśli. Te gremliny buszują w naszym mózgu i zaśmiecają nam umysł. Czasami nawet mała zmiana, mały krok w stronę oczyszczenia danej sfery sprawi, ze swobodniej odetchniemy.

Zdefiniowani przez rzeczy

Nie namawiam nikogo do wyrzucenia wszystkich dóbr materialnych i drastycznych zmian w życiu. Sama mam dziesiątki książek, których nie zamierzam się pozbywać. Ale warto spojrzeć na to, co i kto nas otacza i zdecydować, czy czuje się w tej przestrzeni dobrze.
Każdy, kto czuje przesyt – rzeczy, myśli, idei, informacji, spraw do załatwienia – powinien zrobić sobie rachunek sumienia. Wypisać wszystkie rzeczy, które go przytłaczają i nie pozwalają być sobą. Bo zdefiniowani przez dobra materialne, zarzuceni nie swoimi pragnieniami, marzeniami i opiniami, przestajemy mieć kontakt ze swoim prawdziwym ja, nie jesteśmy autentyczni.

Weź głęboki oddech

Gdy już stworzysz sobie warunki, spójrz w głąb siebie. Co lubię? Co mi sprawia przyjemność? O czym marzę? Dokąd idę? Może się okazać, że wcale nie potrzebujesz mega kina domowego, a nawet w ogóle telewizora! A może właśnie potrzebujesz bo uwielbiasz oglądać filmy, za to wypasiony motor to nie twoja bajka. Może zawsze chciałaś pisać, ale inni mówili, że to nie ma sensu.. Nie pozwól, by ktoś inny, ktoś, kto cie nie zna, mówił ci, co powinieneś mieć i co czuć.

Posiadanie nie czyni nas szczęśliwszymi

Minimalizm każdy może rozumieć inaczej. Są ludzie, którzy wyzbywają się niemalże wszystkiego. Są też tacy, którym wystarczy, że nie będą składowali niepotrzebnych rzeczy. Inni potrzebują zrobić generalne porządki w mieszkaniu. To sprawa indywidualna. Ważne jest, aby nie ulegać presji i iluzji, że posiadanie uczyni nas szczęśliwymi.

Szczęście mamy w sobie. To nasze wartości, doświadczenia, emocje, wspomnienia, pasje. Żeby jednak dotrzeć do tego wewnętrznego szczęścia, trzeba czasami pozbyć się wielu rzeczy i spraw, które nas przytłaczają i zakrywają to, co najważniejsze.

Zadbajmy o siebie

Nie twierdzę, że filozofia minimalizmu to jedynie słuszna droga do odnalezienia nirwany:). Warto jednak spojrzeć na te porządki jak na coś więcej. Niech sprzątanie czy oczyszczenie atmosfery z bliską osobą będzie początkiem drogi do zadbania o siebie (klik). Przyjrzyj się temu, co próbuje nam się wmawiać na każdym roku, ile zbędnych informacji musi codziennie przetworzyć nasz mózg, ile powierzchownych relacji zabiera nam energię i czas. Zdecyduj, czy możesz bez tego żyć i zacznij żyć.

Pomyśl o sobie jak nigdy dotąd. Daj sobie przestrzeń, by lepiej poznać siebie. Wszystkie nasze dobra to rzecz nabyta – bardzo łatwo stracić wszystko w jednym momencie. To, co mamy wewnątrz, będzie z nami zawsze i wszędzie. Zadbajmy o to.

PS. Jeśli zainteresował cię temat minimalizmu zachęcam do przejrzenia lub zaczytania się w blogu Katarzyny Kędzierskiej Simplicite (klik). Jest tam mnóstwo inspiracji na życie zgodnie z ideą minimalizmu:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *